Irena Snarska

Irena Czajkowska urodziła się l stycznia 1934 roku we Lwowie, z którego wyjechała w 1945 roku. Jako dziecko mieszkała wraz z rodziną w pobliżu skrzyżowania ulic 29 listopada i Leona Sapiehy (obecnie Bandery), na trzecim piętrze. Niedaleko znajdował się Kościół Marii Magdaleny i Politechnika. Przy skrzyżowaniu Sapiehy z Rolną mieściło się przedszkole, do którego uczęszczała mała Irenka. Tam także mieściła się pierwsza szkoła przyszłej artystki.
Pierwsze wspomnienia...

Najmłodszy brat Adam siedzi na kolanach służącej Róży (Ukrainki), która przyjechała do Lwowa ze wsi, jak wiele podobnych jej osób. Adam zawsze coś nabroił i tym razem także - nagle zerwał piękne, czerwone korale Róży, które rozsypały się po całym pokoju i potoczyły, jak małe wisienki. Pierwsza lalka... Spacer z rodzicami i braćmi na Kopiec Unii Lubelskiej. Mała Irenka niosła ze sobą ukochana lalkę, która, przez nieuwagę, została już na spacerze. Może jest tam do dziś?... To we Lwowie Irena przyjęła Pierwszą Komunię Świętą, z której zachowała się fotografia małej, poważnej dziewczynki, która wylęknionymi oczami patrzy przed siebie. Kolejne wspomnienie - widok Lwowa o świcie - cała rodzina wyjeżdżała gdzieś bardzo wcześnie i spieszono się na dworzec. Wtedy to zauważyła, jak dozorcy o piątej rano zamiatali, szorowali, a potem wycierali ulice. I rzeczywiście — Lwów był bardzo czystym, schludnym miastem. Ci sami dozorcy zawsze kłaniali się mieszkańcom, mówili „ całuję rączki", służące śmiały się w przejściu, a ludzie nie spieszyli się nigdzie i nie pędzili, chodzili uśmiechnięci i pogodni. Jak w czasach Owidiusza, kiedy „złoty był wiek pierwszy", wszyscy żyli ze sobą w zgodzie, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy przyjaźnili się ze sobą, a artystka będąc dzieckiem leżała nawet w Szpitalu Żydowskim. Wraz z wkroczeniem do Lwowa wojsk radzieckich wszystko się zmieniło. Dzieci nie chodziły już do muzeum ani do kina, chociaż czasem jeszcze prowadzono je do Teatru Wielkiego na przedstawienia, a tam wisiał portret wodza, uśmiechnięty „Stalin -przyjaciel dzieci". W przedszkolu, do którego prowadziła j ą mama, dzieci bały się tak samo jak dorośli. Przedszkolanka wypytywała się mamy artystki, czy nie zechciałaby się dowiedzieć o losy jej rodziców. Polaków wywożono z reguły o świcie, wielkimi ciężarówkami, dając im od dziesięciu minut do pół godziny na spakowanie.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 13 Następna »